Home

Advertisement

Customize
Kalmar
02 February 2010 @ 12:33 pm
Skoro poprzez robienie zdjęć można uchwycić kawałek duszy, to ja z powrotem wracam do Zenita.
Szkoda, że nie mam skanera, to bym wrzuciła tutaj kilka moich ukochanych zdjęć, na których udało mi się uchwycić kawałek duszy osoby fotografowanej... Ale nadrobię to :) Właśnie dałam do zgrania zdjęcia z okresu maturalno-maturalnego, więc może coś się z nich uchowa. :) Jak wreszcie pojadę do domu, oczekujcie porównania ja-mama sprzed 20 lat, tym samym Zenitem ;) Chyba, że panowie w MM powiedzą, że z tego filmu nic nie będzie, to wtedy nici z porównania... A jest taka możliwość, że tak powiedzą, bo ostatnio bali się aparat wziąć do rąk :D I nie umieli wyjąć z niego filmu :P 
Poza tym mam tydzień wolnego :) Tzn, prawie tydzień, bo jutro na 8:30 muszę się stawić do pracy, ale potem od czwartku do niedzieli mam wolne (poniedziałek i dzisiaj takoż), więc zamierzam wziąć aparat w łapki, Mila za fraki i iść podbijać świat :) 
Jejku, jak ja nie mogę się doczekać tych zdjęć z matury!! :) 
 
 
Current Location: Wroclove
Current Mood: cheerful
 
 
Kalmar
10 January 2010 @ 12:41 pm

Wrocław przysypany po uszy śniegiem. Na początku myślałam, że to źle, bo zimno, mokro i tak dalej. Ale po wczorajszym wieczorze stwierdzam, że śnieg to dobro. :)
Wieczór zaczął się od pójścia do kina na "Raj dla par". Sympatyczna komedia, uśmiałam się nieźle. :) Po filmie postanowiliśmy się przejść nad Odrę... I tam się zaczęło szaleństwo. :) Tarzania w śniegu, robienie aniołków, rzucanie się śnieżkami... Aż wylądowaliśmy na molo, na którym siedzieliśmy podczas naszego pierwszego, wspólnego pobytu we Wrocławiu, dokładnie pół roku temu. Był środek nocy, śnieg padał obficie, a my leżeliśmy na śniegu na molo, wspominając tamte chwile. Naprawdę, coś wspaniałego. :) 
I udało mi się ogarnąć lj! :) Dziękuję [info]joan_k , bo to z jej credits wlazłam na stronę i jakoś to ogarnęłam :) 
Dzisiaj ostatni dzień wolnego, ale praca jest przyjemna, więc nie martwię się! :D  

 
 
Current Location: Wroclove
Current Mood: naughty
Current Music: z WoWa :p
 
 
Kalmar
24 December 2009 @ 01:15 pm
:)  
Wesołych Świąt! :)
Tags: ,
 
 
Current Mood: happy
Current Music: kolędy :)
 
 
Kalmar
23 October 2009 @ 06:07 pm
Jestem sama, więc mogę wysmarować jakąś namiastkę opowiastki tego, co się tutaj u mnie ciekawego dzieje. :) Otóż.
Pracuję sobie w Tatuum w Magnolii - strasznie niewolnicza praca, zwłaszcza na okresie próbnym, ale cóż, nie ma innej, ważne, że jest jakakolwiek, przynajmniej mam za co mieszkanie opłacić. :) Na kompie siedzę zwykle chwilę wieczorami albo podczas dni wolnych (całe DWA w tygodniu). Jednakże kiedy mam tylko chwilę wolną, to staram się odpoczywać, nabierać sił i spędzać je z P. który przez moją pracę czuje się przeze mnie zaniedbywany trochę. :( Ale mimo tego żyje nam się bardzo wesoło i dobrze :) 
No i oczywiście trzeba wspomnieć o moim uzależnieniu, które się wydało niedawno, czyli... World of Warcraft. :) MASAKRA. Stworzyłam sobie postać na zasadzie: "a, zobaczę sobie czym mój facet się tak jara", po czym wciągnęłam się na amen. Ale fajnie się przy tym można odstresować :) No i P. jest przeszczęśliwy, bo zamiast mu zrzędzić, że gra w WoWa, gramy razem w party. :P 
A teraz idę nadrabiać zaległe seriale. :) 

 
 
Current Location: Wroclove
Current Mood: cheerful
Current Music: Blind Guardian
 
 
Kalmar
25 June 2009 @ 06:20 pm
Mam mojego wymarzonego NIKONA D60!!!1!!!11!! :D YAY!
Dostałam go od Mojego Mężczyzny :)))))))))))) Teraz mogę podbijać świat! Yay!

*szczęśliwa jak nie wiem* 
 
 
Current Location: Kalmarowo Zdrój
Current Mood: happy
Current Music: deszcz za oknem ;-)
 
 
Kalmar
02 March 2009 @ 05:53 pm
Ferie były najlepszym okresem mojego życia od początku klasy maturalnej. Serio. Zero problemów, myślenia o maturze, o nauce, tylko luz. Szłam spać o 5, wstawałam o 14, w łóżku znajdywałam Kota i A., jadłam kiedy chciałam (ale nie co chciałam, na to nie starczyło nam motywacji, by iść do sklepu, zabrakło nam kasy), robiłam, na co miałam ochotę... Pełen luz. Początkiem tego wspaniałego czasu była oczywiście Studniówka, którą wspominam bardzobardzobardzobardzobardzo (i jeszcze więcej bardzo) pozytywnie, wybawiłam się, wytańczyłam, ogólnie fajnie było:) I właśnie sobie popijam herbatkę, którą dostałam od mojego A. :) Pobudzająca herbata z guaraną. :)

Teraz zaczyna się ta niefajna część posta, czyli wróciłam dzisiaj do szkoły. Zostały mi równo (równiusieńko, bo 4 maja zaczynam maturę) dwa miesiące nauki. Muszę się wziąć do roboty, jeśli chcę ją zdać dobrze i dostać się na dobre studia. Co się tyczy moich planów, to aktualnie nie mam zielonego pojęcia, gdzie, ani co będę studiować. Wiem tylko, że coś humanistycznego i, że będę mieszkać z A. Gdziekolwiek by to było.
Z informacji różnych, to od jutra zaczynają mi się próbne matury. Trochę mnie już stres zżera. Jutro piszę polski. W środę angielski. A reszta się zobaczy.

Jak jest? JEST DOBRZE:)

 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: awake
Current Music: Molesta Ewenement - Wszystko wporzo
 
 
Kalmar
26 February 2009 @ 06:58 pm
Postanowiłam wiele zmienić. Poczynając od wyglądu swojego i mojego otoczenia, na postępowaniu kończąc. Szkoda tylko, że do maja nic z włosami nie mogę zrobić... Ale po 29 maja coś wymyślę. Co się zaś tyczy wyglądu... Ciemnych rzeczy mam coraz mniej, jestem z tego dumna. Otoczenie? No już jakieś dwa lata temu zrobiłam remont w pokoju. Teraz chcę fotel. Do czytania. I sama sobie go kupię. A. I layout zmieniłam. I ikonki. I kolory.
A jeśli chodzi o postępowanie... No cóż. Za dwa miesiące matura. Zamierzam ją dobrze zdać. Co oznacza, że zamierzam się przyłożyć do nauki. I czytać więcej książek. I mniej wydawać pieniędzy. I być bardziej radosną. Dobrą. I w ogóle. I wziąć się za siebie. No. Wiosna idzie!
 
 
Current Location: Racibórz
Current Mood: creative
 
 
Kalmar
08 January 2009 @ 03:52 pm
Mój lapek pojechał do naprawy. Po tym jak zaczął wydziwiać z grafiką, po prostu się wyłączył i nie chciał włączyć z powrotem. :( Przez przynajmniej 3 tygodnie jestem bez netu i bez komputera, bo stacjonarka jest u rodziców i nie ma potrzeby, żeby ją przenosić. No cóż. Przynajmniej nadrobię zaległości z całego pobytu w szpitalu i się pouczę. ;]

A poza tym w szkole jest awantura na 100 fajerek, którą rozpętał mój tato, ale aktualnie jestem zbyt sfrustrowana, żeby o tym pisać.
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: frustrated
Current Music: EastWest Rockers, na poprawienie humoru
 
 
Kalmar
21 December 2008 @ 09:50 am
Przedwczoraj wróciłam ze szpitala po trzech tygodniach. Jeszcze mam zadyszkę, trochę kaszlę i siąkam nosem, ale daję sobie radę. Przynajmniej odświeżyłam sobie całą sagę o Harrym. ;)))) Miałam tyle czasu wolnego, że przeczytałam Zakon Feniksa w ciągu dwóch dni. ;) No i trochę podniosłam swoją szybkość czytania. ;))

Aktualnie z nudów oglądam po raz setny Zakon Feniksa właśnie. Po raz tysięczny za to przyglądam się scenie śmierci Syriusza. I dochodzę do dwóch wniosków: Gary Oldman jednak NIE pasuje mi na Syriusza (po skończeniu wszystkich Potterów przeczytałam sobie R.A.B.'a  autorstwa
[info]le_mru i, serio, Oldman? Nie, nie nie...) oraz, drugi wniosek (a w sumie dwa w jednym): kocham Lupina ♥ i Thewlisa jako Lupina ♥ ^^ Ponadto wróciłam trochę do pisania, zmodyfikowałam parę imion, parę moich postaci i jakoś to idzie. W szpitalu mnie Wena złapała tak, że musiałam wyciągać jakieś wyświechtane kartki, żeby nabazgrać to, co mi się urodziło w mózgu. ;))) 

No, i ten, cztery miesiące do matury zostały. Ale spoko. Dam radę. Muszę.

A święta spędzam z rodzicami i A. :))) A Sylwester, to nie wiem. Się zobaczy. ;))

Tags: ,
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: calm
Current Music: Zakon Feniksa ;p
 
 
Kalmar
Jest lepiej.

Byłam wczoraj z Mamą w kinie na Mamma Mia!. Film bardzo fajny, uśmiałam się do łez i od wczoraj chodzę z soundtrackiem z filmu w mp3. Jednakże wieczór byłby jeszcze bardziej udany, gdyby nie moja niewyparzona gęba, przez którą musiałam palnąć dwa teksty (jeden do Mamy do drugi do A.), które sprawiły, że atmosfera dosyć się zagęściła. Zawsze muszę coś spieprzyć. -_-

Mam małą zadyszkę po szpitalu, jeszcze brakuje mi kolorów (cytat z A. kiedy przybyliśmy na Pogotowie w sobotę wieczorem: Kochanie, wybacz, że to powiem, ale Śmierć nad czyimś grobem ma więcej kolorów na twarzy, niż Ty teraz. No cóż, co tu się dużo dziwić, skoro straciłam jakieś 40, może 50% wody z mojego organizmu?), biorę antybiotyk i jestem WCIĄŻ na diecie. Do przyszłego tygodnia. Najbardziej dokucza mi właśnie ta zadyszka i to, że się tak szybko męczę. Ale spoko, dojdę do siebie. Co to dla mnie 7 godzin rzygania bez przerwy. ;]

W szkole młyn coraz większy. Zostały mi dwa tygodnie na oddanie pracy z religii, której nawet nie zaczęłam z racji nauki do przedmiotów, które są ważniejsze i które zdaję na maturze. ;] Ale co siostrę obchodzi to, że my mamy maturę w tym roku? Przecież religia jest NAJWAŻNIEJSZA. ;]

A poza tym mam takie dziwne uczucie... Nie wiem, jak je nazwać, Może szukanie dziury w całym? Albo może zbyt przejmuję się moimi wczorajszymi słowami? Żałuję ich bardzo, Mama i A. mi wybaczyli po tym, jak ich przeprosiłam, było ok, więc nie wiem, czym się jeszcze przejmuję... Ale to chyba wpisane jest w moją naturę.

No i za trzy tygodnie widzę się z A. Jest długi weekend listopadowy i musimy sobie odbić weekend październikowy, który zamiast spędzić w domu, z A., spędziłam w szpitalu.

Ale spoko. I tak ogólnie rzecz biorąc jest lepiej. Już nie płaczę po nocach i nie chodzę przybita. Mało tego! JA SIĘ UŚMIECHAM! Serio! :) Aha, no i zaobrączkowałam A. Na srebrno, bo na srebrno, ale (na) zawsze. ;) 

 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: good
Current Music: Mamma Mia OST
 
 
Kalmar
28 September 2008 @ 08:22 am
Marazm, marazm i jeszcze raz marazm... Nie. Inaczej.
Mój koszmar zaczął się we wtorek. A imię jego: angielski. A dokładniej: klasówka z angielskiego. Wydawałoby się, że ja, Osoba Umiejąca W Miarę Dobrze Język Angielski nie będzie miała z tym żadnych problemów. Cóż, najwidoczniej przeliczyłam się. I to nie pierwszy raz. Od jakoś roku zadaję sobie wciąż i wciąż jedno pytanie: CZY TA KOBIETA NIE MA NA KIM SIĘ MŚCIĆ? Rozumiem, przepisałam się do jej grupy, rozumiem, chce mi pokazać, gdzie moje miejsce, ale na Cthulhu! Minął rok. ROK. No, ale nieważne. Sprawdzian-porażka został napisany. Wyniki w piątek. 
Potem było tylko GORZEJ.
Ja tak kochałam język polski w poprzednich latach! Ah, dlaczego, dlaczego zabrali mi moją profesor B.? Z nią przynajmniej coś umieliśmy! A teraz...? Możemy pożegnać się z jakimkolwiek zdawaniem rozszerzonej matury z polskiego...
W czwartek dopadła mnie migrena. No i jakieś przeziębienie, choć miałam nadzieję, że mi minie po jednym dniu. Tak. To już chyba jest tradycja, że się muszę rozchorować w swoje urodziny. Ogólnie czwartek był do kitu. Masakrycznie. A powinien być super, bo to w końcu moja osiemnastka. Ale cóż. Znowu się zawiodłam. Jedynym światełkiem w tunelu były życzenia Od Tych, Którzy Pamiętali i telefon o północy od Adama i mojego przyjaciela, Rafała. Śpiewali mi sto lat.
W piątek było mi już wszystko jedno. Całkowicie. Poszłam do szkoły tylko z czystej przyzwoitości, żeby nie unikać fakultetów z profesorem G. Szybko tego pożałowałam. Na pierwszych dwóch polskich w ogóle nie wiedziałam, co się dzieje, ani co do mnie profesorka mówi. Potem okienko wolnego i dwie historie. Gdyby nie mój kolega z ławki, to zapewne bym spłynęła pod to drewno, zwinęła się w kłębek i leżała na podłodze. Ale mnie podtrzymywał na szczęście. Moim pocieszeniem było 4+ z minimaturalnego testu. Jednego punkta zabrakło mi do 5. <headdesk> Ale przynajmniej wiem, że poradzę sobie na maturze i nie mam się czego bać. BUAHAHAHA. Jasne. Zwłaszcza, że w poniedziałek mam ogromny sprawdzian z historii, a ja oczywiście nie jestem w stanie się uczyć. Jedyne, co wiem, to, że 28 czerwca 1914 został zamordowany arcyksiąże Franciszek Ferdynand i jego żona, Zofia. Dużo, prawda? A klasówka jest z calutkiej I wojny światowej. <idzie się zastrzelić>
Ponadto moim problemem jest fakt, że nie umiem skupić się na nauce. Mam takie... dziwne etapy. Raz jest super, uczę się, udaje mi się wszystko, a potem... Potem dostaję lenia, albo coś się dzieje i moja siła pryska jak bańka mydlana. I tak poszłam na łatwiznę, bo na rozszerzeniu zdaję tylko pisemny angielski i historię, ale jednak... Jednak i tak trzeba się uczyć. Ah! Maturalna klasa. ;] Muszę się kopnąć w rzyć. Inaczej będzie tylko gorzej. I wyzdrowieć. Bo mam już powyżej uszu tej choroby. -_-
Ale spoko. W czerwcu kończy się mój koszmar związany z maturą. A w wakacje się wyprowadzam. Aż mi lżej na sercu. ^_^
 
 
Current Location: Kalmaz Zdrój
Current Mood: sick
Current Music: HP soundtrack
 
 
Kalmar
25 September 2008 @ 11:34 am
Hmm, chyba stałam się pełnoletnia. ;) Czuję się dosyć... specyficznie. ;) 

Z innych wieści: jestem chora, jak zwykle pod koniec września. W przyszłym tygodniu mam zatrzęsienie sprawdzianów, ale pocieszam się kasą na koncie (yay, WRESZCIE!) i bliskim wyjazdem na Śląsk na jakieś cztery dni. Z rodziną się jakoś układa, z Adonem takoż, w szkole można powiedzieć, że sobie radzę, tylko nie mogę się wybrać, żeby sobie zrobić zdjęcie do dowodu i złożyć papiery o ten właśnie. ;) 
Tags:
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: working
Current Music: EastWest Rockers - Dotknąć Cię
 
 
Kalmar
15 September 2008 @ 02:21 pm
Wczoraj popołudniu wróciłam z U-Botu - było naprawdę super! :) O wiele lepiej niż w zeszłym roku, choć szkoła była trochę za duża. ;))) Oczywiście sleeproom był zapełniony dokładnie tą samą ekipą, co w zeszłym roku (i znów budziło nas chrapanie BĄKA), przez co było tak... rodzinnie. :) 
Jestem zadowolona, że pojechałam. :) 
Tags:
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: calm
Current Music: EastWest Rockers - Dotknąć Cię
 
 
Kalmar
28 August 2008 @ 08:54 am
:(  
Mój Lucjan nie żyje. :( Spadł wczoraj z balkonu, z ósmego piętra. :(

Mam nadzieję, że jest mu Tam Gdzieś, W Kocim Niebie lepiej... :(

[*]

http://img183.imageshack.us/my.php?image=dscf08802mz2.jpg
Tags:
 
 
Current Location: Kalmarowo Zdrój
Current Mood: depressed
 
 
Kalmar
25 August 2008 @ 08:58 am
Oficjalne oświadczenie: wszystkich, których w tym roku zaniedbałam/z którymi nagle urwał mi się kontakt/whatever bardzobardzobardzobardzobardzo przepraszam. *kaja się* Ja mam złe nawyki, złe nawyki objawiły się po poznaniu pana X (widzisz, Cody, filtr działa! :D), i muszę się ich pozbyć. Znaczy, rozgraniczać czas dla Przyjaciół i dla Niego. I będę. Będę elastyczna, zobaczycie! Może nie będę pisać na fikatony i inne pochodne, bo moje umiejętności spadły na łeb na szyję i chyba nie umiałabym już nic napisać, co nie jest wypracowaniem maturalnym pod klucz. (;p) Ale wracam do komentowania i pisania wpisów. W miarę możliwości, bo w miarę możliwości, ale wracam. Może to być trochę ograniczone przez ten cholerny egzamin majowy, zwany maturą, ale dam radę.

Teraz możecie bić/krzyczeć/drapać/gryźć/cokolwiek. Byleby bolało i bylebym zrozumiała swój błąd.
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: melancholy
 
 
Kalmar
09 January 2008 @ 05:02 pm

A tak w ogóle to mi zimno. I smutnawo. Ale tylko trochę. Za niedługo się polepszy. I powinnam się uczyć. Cóż. Ale damy radę. :)
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: worried
Current Music: Band of Horses - The Funeral
 
 
Kalmar
01 January 2008 @ 06:59 pm
Jeszcze do końca się nie obudziłam, ani nie doszłam do siebie, ale spoko, jutro już będzie lajcik. ;)
Sylwestra spędziłam z Adonem u znajomych mojego brata. Było bardzo sympatycznie, łącznie z telefonem od ekipy ZUA z życzeniami. :) Niestety jednak jutro trzeba wrócić do szkoły. :( Wolne się skończyło, koniec semestru... Ale damy radę. Za niedługo ferie w Śląskim, co oznacza pobyt mojej ciotki u nas, potem moje ferie, spędzone na pół w Busku, na pół w Raciborzu, a potem już poleci jakoś. :)
Najważniejsze jest, że się trzymam i mam dla kogo żyć i uśmiechać się. :)
Idę odespać. ;)
Tags:
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: loved
Current Music: Omega - Dziewczyna o perłowych włosach
 
 
Kalmar
27 November 2007 @ 12:06 pm
Ja to chyba odporności nie posiadam. Co mnie zawieje tylko troszeczkę, albo zetknę się z chorym osobnikiem, albo zmarznę na przystanku autobusowym - to od razu zaczynam kasłać, prychać, kichać i mieć ochotę rozstrzelać wszystkich. Tak było wcześniej, tak jest teraz i tak pewnie będzie w przyszłości. Chyba, że wynajdę sposób na odtworzenie swojej odporności. We shall see.
Ostatnio nie mogę na czterech literach w domu usiedzieć. Od czasów Imladrisu siedziałam tylko jeden weekend w domu - długi. Potem wybyłam do Raciborza, potem Kielce, potem oaza, a teraz ten Berlin. O. Właśnie. Berlin. Od soboty jestem na emigracji. Do niedzieli dziewiątego grudnia. Będę prowadzić inteligentne rozmowy na temat holocaustu. Będzie fajnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że mój angielski ostatnio trochę zjechał z poziomem. Ale CÓŻ.
Informacja dla zainteresowanych Obrączkami, a dla Nasi specjalnie: piszą się. Mam połowę strony. To w sumie nie jest dużo, ale biorąc pod uwagę mojego lenia, który mnie ostatnio złapał, to jest bardzo wiele. Podejrzewam, że jak będe na wygnaniu, to z nudów na wykładach będę pisać. Wreszcie będę miała chwilę wolnego czasu. A opublikuję po powrocie.
Na domiar złego przypałętało mi się jakieś choróbsko, które mi rozrywa płuca. Muszę się do piątku z tym uporać, bo będzie ze mną krucho.
A. I Kordian się nadal nie przeczytał. Wolę jednak aktualnie męczyć trzeci tom Martina.
I jeszcze do odstrzału leci facet mojej przyjaciółki. Normalnie jakbym go spotkała, to strzępy by z niego zostału. Dosłownie. Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą: dlaczego ja przeżywam to w takim samym stopniu, co ona?
EDIT: A tak w ogóle, to oficyjalnie mam narzeczonego. Tylko jeszcze pierścionka brak. Ale to kwestia czasu. Świat stanął na głowie, nie? ;)
*wraca do łóżka*
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: cold
Current Music: Mirror, Mirror - Blind Guardian
 
 
Kalmar
02 November 2007 @ 01:33 pm
I cóż z tego, że długi, jak jego większość muszę przeznaczyć na naukę? ;] Wczoraj i przedwczoraj się obijałam, to teraz muszę otworzyć książki i coś z tym fantem zrobić, bo cztery klasówki się same nie napiszą, "Kordian" się sam nie przeczyta, a wypracowanie z polskiego się samo nie napisze. A szkoda. Bo mogłabym wtedy trochę odpocząć. No, ale trudno. Damy radę.
Za tydzień wybywam na cały weekend do Raciborza, wojować świat Adona. ;-) (jakbym już go nie zwojowała, ale cii...) Może tam chwilę odsapnę od szkoły. Zło się zapowiada. ;-)
Za to od 2-11 grudnia siedzę w Berlinie, jako jedna z pięciu szczęśliwców, wytypowanych do reprezentacji naszego liceum w ogólnokrajowej (o ile nie ogólnoświatowej) konferencji na temat holocaustu. To co, że w miesiąc musze trochę ponadrabiać tej tematyki i słownictwa z angoelskiego. :P Dam radę. Skoro moja anglistka (tak, ta sama, która chciała mnie z grupy wywalić) stwierdziła, że mnie bierze, bo umiem angielski... Czemu mam nie jechać? Zawsze to tydzień wolnego od mojego ZOO, rodziny, miasta... I tydzień zaległości. I tydzień odcięcia od neta i komputera. Ale pozytywy przeważają nad negatywami. ;)
A SPN... Nie, nie będę się wypowiadać. Chyba jeszcze nie przegryzłam do końca tego trzeciego sezonu, więc będę siedzieć cicho. :P
Cóż. Zakopuję się z powrotem w książkach. Nie mam innego wyjścia. Eh. Odkopię się pewnie... Nie wiem w sumie kiedy. Jak się z tym całym pieroństwem uporam. *wzdycha ciężko*
 
 
Current Location: Kalmar Zdrój
Current Mood: lazy
Current Music: PoA OST
 
 
Kalmar
24 September 2007 @ 10:19 pm
Jestem niewyspana, obolała, na ciele mam pełno niezidentyfikowanych siniaków, przyczepiło mi się jakieś przeziębienie, ale... NA CTHULHU, BYŁO WARTO! ^_______________________________^ Spotkałam się z bandą znajomych, uśmiałam za wszystkie czasy (w momencie kiedy mój Mężczyzna rzucił do mnie tekstem "Nie obciągaj mi łokcia!" miałam wrażenie, że mi pęknie przepona XD), pograłam w Wiochmen Rajsera ("Ej, co ty, jakimś zawodowym prrrrywaczem jesteś?"; "No nie, nie bawię się, weźcie ją poswtrzymajcie! - No co? Nie moja wina, że grać nie umiecie"), ale też nieźle się pochorowałam i przez to pozonkowałam. Ale zostałam obrzucona pozytywną energią ze wszystkich stron, prawie wyniesiona z sypialni (w efekcie sama wybiegłam, bo chcieli mnie oblewać wodą :P), dorobiłam się nowej ksywki: Armen zmieniono no Arien, a potem rozwinięto do Arienka, bądź Słoneczka ^^ i ogólnie było ZUO! ^_________^ Zastanawiam się jak ja w ogóle przeżyłam dzisiejszy dzień w szkole. XDD Moje myśli wraz z całym oprogrmowaniem zostały jeszcze w Łodzi i bawią się tam bardzo dobrze. XD Będę odsypiać bardzo długo. :P O matko, pisałam to jakieś dwie godziny. XDD Rządzę. XDDD
Tags:
 
 
Current Location: Już Kalmar Zdrój
Current Mood: crazy
Current Music: Kamelot - Love you to death
 
 
 
 

Advertisement

Customize